Drops of God

Zapach, smak, pamięć i rywalizacja - poznajcie „Drops of God”.

FILMSERIAL

Martyna Patora

10/6/20264 min read

plakat "Drops of God" / ® Apple TV

Nie miałam oczywiście pojęcia o istnieniu takiego serialu, ale od pewnego czasu na platformie wyświetlał mi się pewien ciekawy plakat, który zwrócił moją uwagę – powodem była jego plastyczność i graficzność zarazem. Był to dokładnie collage, połączenie zdjęć głównych bohaterów z ilustracją winogron oraz fauny. Stwierdziłam, że włączę odcinek z ciekawości, co mi szkodzi - od niedawna wprowadziłam następującą zasadę - daję serialowi 10 minut, jak nie przykuje mojej uwagi wyłączam. Tutaj się udało. Serial zaprasza nas w piękny, ale dziwny świat małej około 10 letniej dziewczynki, której ojciec zasłania oczy i podaje różne rzeczy do degustacji. Wygląda to dość niepokojąco, a dziewczyna przenosi się do swojego świata, w którym ma gdzieś skatalogowane zapachy i smaki. Było to dla mnie naprawdę coś odświeżającego, oryginalnego i zarazem plastycznie pięknego. Na szczęście nie jest to kolejny thriller, czy kryminał. Jest to serial o enologach, czyli o ludziach którzy zajmują się całokształtem produkcji wina od sadzenia winorośli po procesy fermentacji i tak dalej. Produkcja nie tylko skupia się na kulisach powstawania wina, ale kieruje swoje spojrzenie na człowieka oraz walkę z wewnętrznymi demonami. Serial dodatkowo serwuje nam przepiękne zdjęcia, które połechtają niejedno oko. Głównymi bohaterami są Camile Leger (Fleur Geffrier) spadkobierczyni wybitnego i najbardziej znanego enologa na świecie Alexandre’a Leger’a oraz Isei Tomine (Tomohisa Yamashita) - jego najlepszy uczeń. Na nieszczęście bohaterów muszą oni stoczyć ze sobą pojedynek – czyli wziąć udział w bardzo ekstrawaganckim konkursie, który zdecyduje o ich talencie i przyszłości.

Wielką siłą serialu jest język, a dokładnie kilka. Bohaterowie posługują się językiem francuskim, ale również japońskim, angielskim oraz włoskim. Dodaje to produkcji wielkiej prawdziwości i można się naprawdę rozkoszować ich różnorodnością. W szczególności francuskim, który wręcz rozpieszczał moje uszy. Kolejną rzeczą, o której już wcześniej wspomniałam to malowniczość w tej produkcji. Widać tutaj jak bardzo został przemyślany ten serial. W japońskich metropoliach zastosowano surową monochromatyczną paletę barw, podkreślono linie diagonalne w obrazie. Niektóre ujęcia są szerokie, ale większa ich część jest ciasna i przytłaczająca, co świetnie podkreśla chłodne wychowanie i dystans emocjonalny Iseia Tomine. Jest też dużo zbliżeń na twarze bohaterów, które uwypuklają emocje, a również ich brak. Świat Camile Leger jest inny, chociaż na początku również ciasny i niepewny. Jednak z czasem kiedy bohaterka się rozwija, otaczający ją świat również się rozrasta. Otacza ją piękno, mnóstwo zieleni, natura oraz ziemia. Sama bohaterka jest intrygująca oraz towarzyszący jej bohaterowie, którzy ją wspierają w walce o zwycięstwo oraz przełamanie swojej największej blokady życiowej. Piękne jest zestawienie kontrastów tych bohaterów i to w jaki sposób są one wyeksponowane i połączone. Wielkim nieobecnym pozostaje Alexandre Leger (Stanley Weber), ojciec głównej bohaterki — fizycznie nieobecny, a jednak stale obecny, bo żyjący w pamięci i wspomnieniach głównych oraz pozostałych bohaterów

Obsada serialu jest obłędna. Nowe twarze na ekranie to powiew świeżości. Kreacje były bardzo przekonujące. Każda z postaci jest barwna, inna i ma swój niebanalny charakter. Ciężko mi wybrać ulubionych bohaterów, bo każdy z nich ma swoją znaczącą rolę do odegrania. Lorenzo (Luca Terracciano) charyzmatyczny sommelier z japońskiej restauracji oraz jego partnerka Miyabi Shinohara (Kyoko Takenaka) są postaciami pełnymi ciepła i często pełnią funkcję rozładowującą napięcie. Świetną kreacją jest Honoka Tomine (Makiko Watanabe) filmowa matka Iseia – kobieta, która trzyma emocje pod żelazną kontrolą. Oschła i oziębła dla swoich najbliższych. W kontraście do niej stoi ojciec głównego bohatera czyli Hirokazu Tomine (Satoshi Nikaido), który jest pokorny, cierpliwy i wspierający syna. Wielką ostoją wsparcia dla głównej bohaterki są przyjaciel jej ojca Philippe Chassangre (Gustave Kervern) oraz jego syn Thomas (Tom Wozniczka),wspólnie pełnią funkcję mentorów, ale również ostoi zrozumienia dla Camile. Jednym z moich ulubionych kreacji jest Talion (Antoine Chappey) będący reprezentantem profesjonalnej branży winiarskiej, który jest pośrednikiem zmarłego Alexandra Legera. Talion to postać bardzo dojrzała, wyważona emocjonalnie, ale również jest osobą postawioną pomiędzy młotem, a kowadłem.

W trakcie oglądania pierwszego odcinka naszła mnie myśl, kto wymyślił tak genialny, ale równie szalony pomysł na serial. Aż trudno było mi uwierzyć w scenariusz oryginalny. Pomyślałam sobie - może to jakaś adaptacja? Miałam rację. „Drops of God” to serial zainspirowany mangą Tadashi’ego Agi (duetu kryjącego się pod tą nazwą czyli rodzeństwa Yuko i Shina Kibayashich). Trudno mi jest odnieść się do mangi, której niestety nie czytałam. Niemniej cieszy mnie tak ciekawa adaptacja, która wciąga odcinek po odcinku, przybliża nam kulisy powstawania win, ale również bohaterów, którzy z odcinka na odcinek się rozwijają i zmieniają. „Drops of God” to serial dojrzewający jak wino, im dalej tym lepiej. Odpowiedni dla dojrzałego widza, który poszukuje czegoś więcej niż sensacji, ale uczty dla oka i duszy.

© 2022 Images by Martyna Patora

Zapisz się na sesję zdjęciową

Najlepiej napisz do mnie lub zadzwoń, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.

+ 48 608 414 067